RUCHY SPOŁECZNE
Ruchy społeczne to zorganizowane formy działań
zbiorowych (podejmowanych zwykle poza sferą działania ugruntowanych
instytucji czy organizacji), nastawionych najczęściej na
realizowanie wspólnego celu, dokonanie lub wspieranie reorganizacji
społecznej. Powstają najczęściej jako forma spontanicznie
rozszerzającego się protestu społecznego lub są reakcją na ogólnie
odczuwane zagrożenie, zaś ich uczestnicy powołują się na wspólną
lub zbliżoną ideologię („Słownik socjologiczny”, K.
Olechnicki, P. Załęcki, Toruń, 1999).
Mianem „starych ruchów społecznych” w
socjologii określa się ruchy socjalistyczne i komunistyczne, które
instytucjonalizowały się w postaci masowych i hierarchicznych
organizacji jak partie polityczne i związki zawodowe.
Tzw. „nowe ruchy społeczne” to ruchy powstałe
na fali kontestacji lat 60. XX w. Obejmują ruchy
ekologiczne, feministyczne,pacyfistyczne, antynuklearne,ruchy mniejszości seksualnych. W
latach 90-tych zaczął się rozwijać ruchalterglobalistyczny. „Nowe ruchy społeczne”
rozwijają się w post-industrialnej gospodarce i nie skupiają się na
kwestiach ekonomicznych, lecz na nie materialnych kwestiach
dotyczących wartości i praw. W przeciwieństwie do „starych ruchów
społecznych” przyjmują bardzo zróżnicowane formy organizacyjne
(grupy nieformalne, stowarzyszenia, sieci międzynarodowe).
W Polsce działają m.in. ruchy ekologiczne, feministyczne, osób
homoseksualnych, alterglobalistyczne. Jak ich postulaty mają się do
poglądów reszty społeczeństwa polskiego wyrażanych w badaniach
opinii publicznej? Czy nowe ruchy społeczne mogą w Polsce liczyć na
poparcie wśród szerokich mas społecznych?
RUCHY WALCZĄCE O PRAWA OSÓB HOMOSEKSUALNYCH
Stosunek większości społeczeństwa polskiego do osób
homoseksualnych jest bardzo negatywny. Nasz kraj jest pod
tym względem jednym z bardziej restrykcyjnych krajów
Europy. Według badań Eurobarometru, tylko w pięciu
państwach UE jest mniej osób aprobujących małżeństwa homoseksualne
niż w Polsce (są to Grecja, Cypr, Łotwa, Bułgaria i Rumunia).
Jak wynika z badań CBOS („Prawa gejów i lesbijek, czerwiec 2008)66% Polaków jest zdania, że geje i lesbijki nie powinni
mieć możliwości organizowania publicznych manifestacji,
takie prawo daje im tylko 27% Polaków. 69% Polaków uważa,
że geje i lesbijki nie powinni mieć prawa do publicznego
pokazywania swojego stylu życia, przeciwnego zdania jest
tylko 25%. 76% Polaków nie akceptuje związków małżeńskich osób
homoseksualnych, możliwość adopcji dzieci przez osoby homoseksualne
jest przez Polaków zdecydowanie odrzucana (90% przeciw, 6% za).
Restrykcyjność Polaków wobec homoseksualistów nie ogranicza się do
sfery publicznej. 37% uważa, że pary homoseksualne nie
powinny mieć prawa do uprawiania stosunków seksualnych
(tyle samo uważa, że mają do tego prawo).
31% Polaków uważa, że nie należy tolerować
homoseksualizmu. W ostatnich latach zwiększył się odsetek
Polaków uważających homoseksualizm za skłonność nie odbiegającą od
normy (8% w porównaniu z 5% w 2005 r.). Przeważa opinia, że
homoseksualizm jest odstępstwem od normy, ale należy go tolerować
(uważa tak 52% Polaków). Jednocześnie, tylko 15% Polaków
przyznaje, że osobiście zna osobę o orientacji
homoseksualnej, a to właśnie osobista znajomość z gejem
lub lesbijką w największym stopniu zwiększa tolerancję dla osób
homoseksualnych. Tolerancji sprzyja też zamieszkiwanie w większym
mieście, młody wiek (do 44 roku życia) oraz wyższe
wykształcenie.
W obliczu tak negatywnych postaw społeczeństwa polskiego wobec
gejów i lesbijek uzasadnionym może być wniosek, że ruchy walczące o
prawa osób homoseksualnych w naszym kraju mają przed sobą niezwykle
trudne zadanie.
- CBOS podkreśla, że polskie społeczeństwo charakteryzuje
niezmienność postaw wobec osób homoseksualnych. Wyniki podobnych
badań zrobionych w 1988 r. były niemal identyczne.
- W każdym pytaniu w badaniu CBOS z 2005 r. odsetek osób
wyrażających opinie zdecydowanie negatywną przewyższał odsetek
osób, które udzielały odpowiedzi łagodniejszej („raczej nie”), co
sugeruje, że w najbliższym czasie negatywne postawy wobec
homoseksualistów raczej się nie zmienią - mogą ulec osłabieniu, nie
zamienią się jednak w akceptację.
Można jednoecześnie zauważyć pewne pozytywne sygnały
świadczące o tym, że jest szansa na przekonanie społeczeństwa do
racji osób homoseksualnych. Np. w 2004 r., po zakazie demonstracji
w Poznaniu i publicznej dyskusji na ten temat, odsetek Polaków,
którzy dawali prawo homoseksualistom do demonstracji wzrósł z 25%
do 33%.
W 2005 r. 78% Polaków wyrażało opinię, że geje i lesbijki nie
powinni mieć prawa do publicznego pokazywania swojego stylu życia,
dziś jest to „tylko” 69%. Można więc zaobserwować złagodzenie
stanowiska.
Zdecydowana większość Polaków sprzeciwia się związkom
małżeńskim osób homoseksualnych, ale gdy nie używa się nazwy
„małżeństwo” i jest mowa o związkach partnerskich, w których
partnerzy mają prawa majątkowe takie jak przysługują małżonkom -
41% Polaków jest za ich legalizacją (przeciwnych jest
48%).
RUCHY EKOLOGICZNE
Z kwestii ekologicznych w ostatnim czasie największy rozgłos
wśród społeczeństwa polskiego zyskała niewątpliwie sprawa budowy
obwodnicy Augustowa w dolinie Rospudy. W tej sprawie wywiązał się ostry
konflikt, będący przez kilka tygodni na pierwszych stronach gazet.
Po jednej stronie byli obrońcy przyrody kategorycznie
sprzeciwiający się budowie drogi, której fragment miał przebiegać
przez wyjątkowo cenną przyrodniczo dolinę Rospudy. Ekolodzy
domagali się zmiany trasy planowanej obwodnicy, okupowali obszar,
gdzie miała zacząć się budowa. Po drugiej stronie konfliktu stanęli
mieszkańcy Augustowa, którzy od lat nie mogli doczekać się na
obwodnicę miasta i żądali natychmiastowego rozpoczęcia budowy
drogi.
Jak argumenty środowisk ekologów trafiały do Polaków?
W marcu 2007 r. (Badanie CBOS, „Droga przez dolinę Rospudy.
Postawy wobec modernizacji i środowiska naturalnego”) 62%
Polaków uważało, że obwodnicę augustowską należy poprowadzić inną
trasą, tak by nie ucierpiała przyroda (co postulowali
ekolodzy). 19% uważało, że należy wybudować trasę według
pierwotnego planu mimo, że zaszkodzi środowisku naturalnemu, 2%
uważało, że trasa w ogóle nie powinna zostać wybudowana.
Za wariantem, który nie szkodziłby przyrodzie opowiadali się
częściej respondenci młodzi, studenci, uczniowie oraz respondenci z
wyższym wykształceniem. W sierpniu (badanie CBOS „Polacy o budowie
drogi przez dolinę Rospudy”) za drogą alternatywną
opowiadało się 59% respondentów, a 35 % było za tym, by
wybudować trasę według pierwotnego planu mimo, że zaszkodzi to
środowisku naturalnemu (w badaniu zastosowano inną metodologię,
więc wyników nie należy zestawiać, można jednak stwierdzić że
praktycznie nie zmieniła się liczba zwolenników alternatywnej
trasy, a zwiększyła się liczba zwolenników pierwotnego planu
drogi).
Kto według Polaków miał rację w tym konflikcie? 62%
respondentów uważało, że wystąpienia ekologów są słuszne,
35% uważało je za niesłuszne. Argumenty mieszkańców
Augustowa (za trasą w pierwotnym planie, mimo szkody dla
środowiska) za słuszne uznawało więcej - 77%
ankietowanych, za niesłuszne 20%.
43% ankietowanych wyrażało poparcie dla obu stron konfliktu,
mniej respondentów przyznaje racje tylko jednej stronie, przy czym
mieszkańcy Augustowa mieli tu większe poparcie: tylko mieszkańców
Augustowa popierało 33%, a tylko ekologów 18%.
Jednocześnie osoby, które popierały mieszkańców byli
podzielone, ale większość (54%) była za budową obwodnicy
jednak na innej trasie, tak by nie szkodzić
środowisku (optuje za tym, oczywiście, także
większość osób przyznających racje jedynie stronie ekologów).
Konflikt wobec Rospudy to zaledwie jedna sprawa spośród wielu,
o które walczy ruch ekologiczny w Polsce. Była jednak jedną z
najgłośniejszych i budzących największe społeczne emocje. Na
podstawie wyników badań opinii społecznej dotyczących tej sprawy
można uznać, że argumenty ochrony środowiska naturalnego nie są
całkowicie odrzucane przez Polaków i ruchy ekologiczne mają szansę
na zrozumienie przez stosunkowo dużą grupę społeczeństwa
polskiego.
RUCH ALTERGLOBALISTYCZNY
Najnowszym z tzw. nowych ruchów społecznych jest ruch
alterglobalistyczny. Ruch jest niezwykle ideowo niejednorodny i
mieści w sobie wiele różnych systemów światopoglądowych. Generalnie
rzecz ujmując, alterglobaliści chcą innej (alternatywnej)
globalizacji. Ich zdaniem, obecne procesy globalizacyjne przez swój
zbyt kapitalistyczny charakter powodują liczne negatywne
konsekwencje na świecie (m.in. nierówności, biedę, blokowanie
rozwoju niektórych regionów). Hasło ruchu brzmi „inny świat jest
możliwy”.
Choć globalizacja gospodarki (wzrost powiązań i zależności
gospodarczych na świecie) jest przez Polaków oceniana raczej
pozytywnie to jednak wśród naszego społeczeństwa dominują
niejednoznaczne oceny konsekwencji procesów globalizacji (CBOS,
styczeń 2004). 42% Polaków uważa, że globalizacja powoduje
zwiększanie nierówności w poziomie życia w różnych krajach,
44% uważa, że powoduje wzrost bezrobocia, 82% sądzi, że
na globalizacji korzystają państwa bogate, 58% jest zdania, że
tracą na niej kraje biedne.
Barierą dla szerszego poparcia alterglobalistów wśród
społeczeństwa może być etykietka chuliganów i "zadymiarzy",
słynnych z demolowania miast, w których odbywają się spotkania
międzynarodowych organizacji finansowych i politycznych. Jednak ich
krytyczne poglądy dotyczące kształtu globalizacji mogą znaleźć
zrozumienie wśród dość licznej grupy Polaków.
Strona w budowie - POMÓŻ NAM JĄ ZBUDOWAĆ:
PRZYŚLIJ INFORMACJE O BADANIACH KORZYSTAJĄC Z POLA "DODAJ WIADOMOŚĆ"
„W drugiej dekadzie niepodległości (..) państwo wciąż wyznawało XX-wieczną logikę fabrycznej nowoczesności, nastawionej przede wszystkim na efekt ilościowy. Samorządy (..) szybciej uczyły się myślenia ponowoczesnego, gdzie kluczem do sukcesu jest jakość, a jej głównym źródłem kapitały społeczne – spójność, zaufanie, wiedza i kreatywność. Kultura była tego radykalnym przykładem." Jacek Żakowski, Polityka, nr 39, 26.09.2009
„W drugiej dekadzie niepodległości (..) państwo wciąż wyznawało XX-wieczną logikę fabrycznej nowoczesności, nastawionej przede wszystkim na efekt ilościowy. Samorządy (..) szybciej uczyły się myślenia ponowoczesnego, gdzie kluczem do sukcesu jest jakość, a jej głównym źródłem kapitały społeczne – spójność, zaufanie, wiedza i kreatywność. Kultura była tego radykalnym przykładem." Jacek Żakowski, Polityka, nr 39, 26.09.2009