Kapitał ludzki i kapitał społeczny a
rozwój regionalny", Mikołaj Herbst (red.), wyd. Scholar, Warszawa,
2007
Zamiarem Autorów książki jest interdyscyplinarne spojrzenie na
kapitał ludzki i kapitał społeczny, a także na ich związki z
rozwojem regionalnym. Określenia kapitał ludzki używają chętniej
ekonomiści, kapitałspołeczny jest natomiast domeną
socjologów. Jednak przekonanie o istotnej roli czynników
niematerialnych w pobudzaniu rozwoju gospodarczego i społecznego
sprawia, że oba terminy wykroczyły już dawno poza granice swoich
dyscyplin i są i intensywnie eksploatowane zarówno przez naukowców,
jak i publicystów, polityków czy działaczy społecznych.
Nie jest możliwe ani celowe przeprowadzenie ścisłej linii
demarkacyjnej oddzielającej pojęcia kapitał ludzki i kapitał
społeczny w kontekście rozwoju regionalnego. Warto się jednak
zastanowić nad różnicami w ich genezie, teorii i sposobach pomiaru.
Autorzy dokonują pełnego przeglądu podstaw teoretycznych obu form
kapitału, zarówno z socjologicznego, jak i ekonomicznego punktu
widzenia. Podejmują także próbę oszacowania wpływu zasobów kapitału
ludzkiego i społecznego na osiągane dochody oraz tempo wzrostu
gospodarczego polskich regionów.
W książce publikują:
Krzysztof Cichy, Krzysztof Malaga, Jerzy Bartkowski, Mikołaj
Herbst.
(źródło: strony Wydawnictwa Scholar)

„Założenie (..), że tylko bogaci korzystają z kultury, jest aroganckim przejawem pogardy dla biedniejszych i samospełniającym się proroctwem. Jeśli miasto przestanie utrzymywać ceny biletów [do teatru] na niskim poziomie, to tylko bogaci zasiądą na widowni. I na tym zależy ekonomistom nieuznającym nic oprócz wolnego rynku: biedni, pozbawieni dostępu do kultury, staną się jeszcze tańszą i bardziej mobilną siłą roboczą, a bogaci będą mieć spokój w teatrze.” Michał Zadara, reżyser teatralny; Gazeta Wyborcza, 20.11.09
„Założenie (..), że tylko bogaci korzystają z kultury, jest aroganckim przejawem pogardy dla biedniejszych i samospełniającym się proroctwem. Jeśli miasto przestanie utrzymywać ceny biletów [do teatru] na niskim poziomie, to tylko bogaci zasiądą na widowni. I na tym zależy ekonomistom nieuznającym nic oprócz wolnego rynku: biedni, pozbawieni dostępu do kultury, staną się jeszcze tańszą i bardziej mobilną siłą roboczą, a bogaci będą mieć spokój w teatrze.” Michał Zadara, reżyser teatralny; Gazeta Wyborcza, 20.11.09