Wyszukiwarka
(..) silne społeczeństwo (..) potrafi się samoorganizować w sytuacjach zagrożeń. Jednym z elementów tej siły jest zaufanie i zdolność do współpracy. Ostatnie wydarzenia związane z powodzią pokazały, że ludzie nastawiają się na indywidualną zapobiegliwość i mają minimalne – co jest szokujące – zaufanie do otoczenia. Dlatego zostawali na miejscu, nie chcieli się ewakuować i sami bronili swojego mienia. Powódź obnażyła państwo, które sprawdza się dopiero po szkodzie i to dzięki ofiarnej pomocy lokalnych służb oraz wolontariuszy, a nie przez prewencyjne zarządzanie w centrum. Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog, Newsweek, dodatek Kobieta, lipiec 2010
Nie można być obywatelem, nie angażując się w sprawy publiczne, choćby na najbardziej elementarnym poziomie, którym jest udział w wyborach. Młodzi muszą odwrócić role: z konsumentów przeistoczyć się w obywateli. prof. Edmund Wnuk-Lipiński, socjolog, Tygodnik Powszechny, kwiecień 2010
„Pierwsza zasada demokracji głosi, że rząd winien opierać się na powszechnym przyzwoleniu, nawet jeśli tworzą go partie, na które wielu nie głosowało. Jednak wściekłość, z jaką atakuje się wszędzie wybrane rządy, dowodzi, że przyzwolenie uległo niebezpiecznemu zużyciu. Coraz liczniejsi obywatele demokratycznych krajów czują się niedoreprezentowani, zaniepokojeni, źli. Winą obarczają elity.” Ian Buruma, "Bezsilność silnych", Gazeta Świąteczna, maj 2010
„[Podatki lokalne] w zasadniczy sposób zwiększyłyby poczucie odpowiedzialności ludzi za swój teren. Mieszkam tu, płacę tu podatki, mam wiec prawo wymagać, by władza mądrze wydawała moje pieniądze. Dziś dla wielu ludzi to jest abstrakcja, płacą PIT, pieniądze idą do budżetu, a ile z tego wraca do gminy, to już nikogo specjalnie nie obchodzi. To zaś powoduje, że nie czujemy się do końca współgospodarzami miejsca, w którym żyjemy.” Jerzy Regulski, szef Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, Newsweek, 22 marca 2010
Demokracja ma jeden minus, eliminuje intelektualną elitę. Masa decyduje o smaku. Kai Baumann, dyrektor artystyczny Filharmonii Bałtyckiej, Gazeta Wyborcza, 16.01.2010
W latach 90. socjologowie, politolodzy i liczni technologiczni wizjonerzy powszechnie sądzili, że rozwój internetu przyniesie więcej równości i więcej wolności.(..) życie odbiega od tej idealistycznej wizji. Biedni i gorzej wykształceni – czyli ci, którzy i przed internetem byli w dużej mierze wykluczeni z publicznego życia – dziś także często nie mają dostępu do sieci. Ci, którzy byli wykluczeni kiedyś, są więc wykluczeni i dziś. Adam Leszczyński, Gazeta Wyborcza, 8.01.2010
“Nikt w Sejmie nie zwraca uwagi na ideologów i publicystów, większość posłów nawet nie rozumie o co im chodzi, bo są absolutnie niewrażliwi na język abstrakcji. Dla nich liczy się praktyka rządzenia.” Paweł Śpiewak, Newsweek 1/2010 3.01.2010
Zapytać ludzi o zdanie [w sondażu] to nie zawsze oznacza dać im wybrać. Mają w głowach urywki zasłyszanych opinii, mieszaninę tego, co pojawia się w czołówkach telewizyjnych i na pierwszych stronach gazet. To za mało, by wybrać rozwiązanie zgodne z własnymi interesami. prof. James Fishkin, socjolog, Gazeta Wyborcza 28-29.09.09
Na Zachodzie już dawno odeszliśmy od pryncypiów demokracji. Ważne polityczne decyzje albo są podejmowane przez bardzo ograniczone grono polityków, albo podczas masowych głosowań. W pierwszym przypadku nie jest spełnione kryterium równości – nie wszyscy obywatele mają głos; w drugim – kryterium racjonalności. prof. James Fishkin, socjolog, Gazeta Wyborcza 28-29.09.09
Stabilność Ameryki (..) jest zakorzeniona w wielkim społeczeństwie obywatelskim, które ma poczucie lojalności wobec państwa, ma nadzieje i aspiracje związane z jego funkcjonowaniem i co więcej, ma poczucie, że od nich samych zależy bardzo wiele, a w szczególności ich własny dobrobyt, a państwo stwarza im stabilne i pewne ramy dla rozwijania swobodnej i twórczej aktywności. Piotr Sztompka, socjolog, Przekrój, 8.12.2009
Są dwie rzeczy (..), które dla mnie stanowią polską wartość w tworzeniu kapitału społecznego. (..) katolicyzm, niezależnie od tego jak bywa powierzchowny, deklaratywny, jest jednak siłą budującą istotną przestrzeń międzyludzką w szerszej skali, ale także w skali parafii, w skali ludzi, którzy co tydzień przychodzą na mszę do tego samego kościoła i mają poczucie obowiązku wynikające ze wspólnej religijności. (..). Druga ważna sprawa to polski patriotyzm ukształtowany przez lata walki o przetrwanie, o suwerenność (..). Piotr Sztompka, socjolog, Przekrój, 8.12.2009
Prywatny sponsoring, który w odniesieniu do orkiestr i teatrów funkcjonuje w USA, rozwijał się tam w ciągu 100-200 lat. Jeśliby podobną zasadę wprowadzić u nas, to jej pierwszym rezultatem będzie nagła zapaść większości instytucji kultury – może po 100 latach odrodzą się znowu. Antoni Wit, dyrektor Filharmonii Narodowej w Warszawie
Nawołująca do ściągania krzyży posłanka Joanna Senyszyn nie walczy o żadne świeckie państwo. Promuje państwo wyznaniowe z bezwyznaniowością jako religią panującą. Ateistyczną wersję Arabii Saudyjskiej, gdzie uczyniony publicznie znak krzyża czy wyciągnięcie Biblii są przestępstwem przeciw jedynej ideowej opcji. Szymon Hołownia, Newsweek, 48/2009, 29.11.2009
„Założenie (..), że tylko bogaci korzystają z kultury, jest aroganckim przejawem pogardy dla biedniejszych i samospełniającym się proroctwem. Jeśli miasto przestanie utrzymywać ceny biletów [do teatru] na niskim poziomie, to tylko bogaci zasiądą na widowni. I na tym zależy ekonomistom nieuznającym nic oprócz wolnego rynku: biedni, pozbawieni dostępu do kultury, staną się jeszcze tańszą i bardziej mobilną siłą roboczą, a bogaci będą mieć spokój w teatrze.” Michał Zadara, reżyser teatralny; Gazeta Wyborcza, 20.11.09
"To, co było 20 czy 50 lat temu, dzisiaj nie bardzo Polaków interesuje. Elementem kryzysu tożsamości i poczucia odpowiedzialności za sprawy wspólne jest niedostatek świadomości historycznej." Leszek Moczulski, Newsweek, 46/2009, 15.11.2009
„Dzisiejsi Polacy (choć nie wszyscy): wyrośli wśród zagubionych ludzi, przenoszonych z miejsca na miejsce, całkowicie pozbawieni wrażliwości historycznej. U niektórych wyraża się to w pełnych pretensji żądaniach: czemu „oni” nam, lekarzom, nie płacą jak w Anglii? (..) Nazywam to świadomością postpańszczyźnianą: nie wiemy skąd przybyliśmy, ale nasi przodkowie byli upośledzeni społecznie, teraz nam się należy, bo mamy demokracje; „oni” muszą nam dać. Tymczasem obywatel to nie tylko uprawniony – również zobowiązany, musi mieć poczucie odpowiedzialności za wspólnotę, świadomość, że od niego również zależą nasze zbiorowe losy. Komuna umocniła świadomość postpańszczyźnianą, demokracja nie potrafiła jej okiełznać i nie nawet nie uświadamia sobie jej siły." Leszek Moczulski, Newsweek 46/2009, 15.11.2009
"Jeżeli politycy nie przestaną dążyć do wzajemnego wyniszczania się za pomocą antykorupcyjnych sloganów, zrujnujemy i tak już nikłe zaufanie społeczeństwa do państwa. Ujawnianie niby-afer nie przysparza już głosów opozycji, ale ogólnie zniechęca ludzi do życia publicznego." dr Grzegorz Makowski, Polityka, nr 45, 7.11.2009
„Każdy udział w kulturze sprzyja rozwojowi. (..) Nieformalne więzi, zaufanie, refleksje powstające, gdy lokalna elita spotyka się w teatrze, operze, galerii czy na prelekcji, oczywiście sprzyjają interesom. Ale silniejsze i bardziej efektywne wartości powstają, gdy ludzie coś tworzą – zwłaszcza razem. Np. razem grają na instrumentach.” Jacek Żakowski, Polityka, nr 39, 26.09.2009
„Nie przypadkiem światowy ranking korupcji jest bardzo podobny do rankingu rozwarstwienia. Im większe i szybciej rosnące rozwarstwienie, tym ludzie zachowują się bardziej niemoralnie, by zdobyć wyższą pozycję (..) W dużym stopniu dlatego Rosja konsekwentnie przoduje w obu rankingach, a dość stabilne i słabo rozwarstwione społeczeństwa nordyckie należą do bardziej uczciwych.” Jacek Żakowski, Polityka , nr 44, 31.10.2009
„W drugiej dekadzie niepodległości (..) państwo wciąż wyznawało XX-wieczną logikę fabrycznej nowoczesności, nastawionej przede wszystkim na efekt ilościowy. Samorządy (..) szybciej uczyły się myślenia ponowoczesnego, gdzie kluczem do sukcesu jest jakość, a jej głównym źródłem kapitały społeczne – spójność, zaufanie, wiedza i kreatywność. Kultura była tego radykalnym przykładem." Jacek Żakowski, Polityka, nr 39, 26.09.2009
Obserwuję dzisiaj całkowitą bezsilność członka lokalnej społeczności wobec samorządowych siucht, które rozrywają i zjadają Polskę. Wiktor Osiatyński, Znak, 2002
Obserwuję dzisiaj całkowitą bezsilność członka lokalnej społeczności wobec samorządowych siucht, które rozrywają i zjadają Polskę. Wiktor Osiatyński, Znak, 2002