Z badań, które dr Henne prowadzi z prof. Krystyną Skarżyńską (i z wielu innych) wynika, że „u użytkowników internetu wzrasta tzw. dobrostan, czyli po prostu poczucie zadowolenia z życia.” Internauci „charakteryzują się również większym poziomem kapitału społecznego, czyli np. częściej biorą udział w wyborach, angażują się w różnego rodzaju organizacje i stowarzyszenia.” Henne podaje przykład powstałego niedawno w Polsce portalu społecznościowego dla nosicieli wirusa HIV i chorych na AIDS. „Rejestrują się na nim również ludzie zdrowi, żeby wyrazić chorym swą przyjaźń i solidarność. To wspaniała rzecz, można powiedzieć perełka internetu. Pokazuje jego wymiar demokratyczny łączący ludzi”. Wzrost liczby internautów wśród Polaków przyczynia się według badacza do wzrostu kapitału społecznego wśród naszego społeczeństwa.
Kim jest Polak korzystający z internetu?
„Opierając się na ubiegłorocznych badaniach CBOS dla Gazeta.pl i na ubiegłorocznej „Diagnozie społecznej”, można powiedzieć, że wciąż funkcjonują cztery kryteria: wiek, płeć, wykształcenie i miejsce zamieszkania. Ten podział zaczyna się zacierać, ale generalnie internauci są młodzi, wykształceni, mieszkają w większych miastach i lepiej zarabiają. Granicą wieku między korzystającymi i niekorzystającymi z internetu jest w tej chwili 45 lat - powyżej tej granicy większość nie korzysta. A blisko 90 proc. młodzieży ze szkoły podstawowej czy gimnazjum korzysta. To jest dla nich naturalne medium. Demografię polskiego internetu trochę zmienił serwis Nasza-klasa – z serwisu zaczęły korzystać także starsze osoby.
Wykluczenie cyfrowe pokrywa się z mapą innych wykluczeń – osoby, które w większości nie korzystają z internetu, nie mają również dostępu do innych dóbr i ułatwień. „Socjologowie ukuli pojęcie "efekt św. Mateusza", czyli tym, którzy mają, będzie dane, a tym, którzy mają mało, będzie zabrane. Psychologowie mówią: ‘Rich get richer’ – bogaci będą się bogacić. Ludzie, którzy mieszkają w dużych miastach, gdzie jest odpowiednia infrastruktura, lepszy dostęp do edukacji, do mediów, gdzie można zarobić więcej pieniędzy, mają większą szansę na korzystanie z internetu niż na przykład tzw. ściana wschodnia.”
Henne wyróżnia 3 stopnie wykluczenia cyfrowego. Pierwszy – czysto technologiczny to dostęp do komputera i sieci. Drugi – umiejętności techniczne, skuteczność w korzystaniu z nowych technologii. Trzeci – umiejętność korzystania z sieci. „Można ściągać filmy i oprogramowanie, można grać w gry sieciowe, ale można też poszukiwać informacji i komunikować się z innymi, organizować się, brać udział w wyborach. Z internetu można więc korzystać w sposób funkcjonalny – budujący kapitał społeczny – lub w sposób dysfunkcjonalny – ów kapitał niszczący.
Z badań jakie przeprowadzał Henne z prof. Krystyną Skarżyńską wynika, że „uczniowie liceów ogólnokształcących poszukują informacji i wymieniają się nimi, komunikują się z innymi, dzieciaki ze szkół zawodowych korzystają w sposób zdecydowanie rozrywkowy, ‘zjadający’ czas, a więc do pewnego stopnia dysfunkcjonalny. Dlatego tak ważne jest uczenie, jak korzystać z internetu.”
