Popierają parytety
Profesor poinformowała, że wśród osób, które ponadprzeciętnie popierają wprowadzenie parytetów na listach wyborczych znalazły się zarówno gospodynie domowe (67 proc.), jak i osoby religijne, kilka razy w tygodniu uczęszczające do kościoła (69 proc.).
Z przeprowadzonego przez CBOS badania opinii publicznej jednoznacznie wynika, że Polacy popierają rozwiązania zaproponowane w projekcie ustawy o parytetach. Za ich wprowadzeniem (zdecydowanie i raczej) opowiedziało się 60 proc. respondentów, przeciwnego zdania było 30 proc; 10 proc. nie potrafiło udzielić odpowiedzi.
Duże poparcie dla parytetów deklarują też osoby młode, w wieku 18-24 lat (68 proc.) i pracownicy administracyjno-biurowi (72 proc.). Fuszara podkreśliła, że nie został też wykazany związek między poparciem dla parytetów a deklarowanymi przez ankietowanych poglądami politycznymi.
18 lutego w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o parytetach, która zapewnia kobietom i mężczyznom równy udział na listach wyborczych.
Dzień wcześniej, także w Sejmie, odbędzie się międzynarodowa konferencja, która ma przekonać posłów do poparcia tego projektu - poinformowały przedstawicielki Kongresu Kobiet.


„Założenie (..), że tylko bogaci korzystają z kultury, jest aroganckim przejawem pogardy dla biedniejszych i samospełniającym się proroctwem. Jeśli miasto przestanie utrzymywać ceny biletów [do teatru] na niskim poziomie, to tylko bogaci zasiądą na widowni. I na tym zależy ekonomistom nieuznającym nic oprócz wolnego rynku: biedni, pozbawieni dostępu do kultury, staną się jeszcze tańszą i bardziej mobilną siłą roboczą, a bogaci będą mieć spokój w teatrze.” Michał Zadara, reżyser teatralny; Gazeta Wyborcza, 20.11.09
„Założenie (..), że tylko bogaci korzystają z kultury, jest aroganckim przejawem pogardy dla biedniejszych i samospełniającym się proroctwem. Jeśli miasto przestanie utrzymywać ceny biletów [do teatru] na niskim poziomie, to tylko bogaci zasiądą na widowni. I na tym zależy ekonomistom nieuznającym nic oprócz wolnego rynku: biedni, pozbawieni dostępu do kultury, staną się jeszcze tańszą i bardziej mobilną siłą roboczą, a bogaci będą mieć spokój w teatrze.” Michał Zadara, reżyser teatralny; Gazeta Wyborcza, 20.11.09