Komentarz

W artykule przytaczane są badania dumy narodowej przeprowadzane przez National Opinion Research Center na Uniwersytecie Chicago, w których Polacy znaleźli się na 29. miejscu. „Właściwie wyszło, że wolelibyśmy być obywatelami jakiegoś innego kraju i często wolimy ukryć, skąd pochodzimy” - komentuje Polityka. W badaniach New Economics Foundation, w którym przebadano 40 tys mieszkańców 22 krajów europejskich Polacy wypadli jako jeden z najbardziej pesymistycznych narodów Europy.

W badaniu Piotra Radkiewicza i Krystyny Skarżyńskiej z 2007 r. 70 proc. Polaków deklarowało zadowolenie z życia, a jednocześnie 90 proc. twierdziło, że powinno się być czujnym, bo ktoś może nas oszukać, 84 proc. było przekonanych, że jest w naszym społeczeństwie wiele osób, które mogą zaatakować kogoś bez powodu, ze zwykłej podłości. Ponad 60 proc. zgadzało się z tezą, że z roku na rok jest coraz mniej ludzi godnych szacunku, a coraz więcej takich, którzy nie mają za grosz moralności i są zagrożeniem dla wszystkich naokoło.
W artykule poruszono także kwestię zaufania społecznego – jednego z najniższych w Europie. To „nieufność paraliżująca wspólnotowe działania i życie obywatelskie”. Choć, jak zauważa Polityka, „ponieważ od lat mówi się o tym i pisze, odmieniając termin zaufanie przez wszystkie przypadki, coś drgnęło”. Od kilku lat poziom zaufania społecznego wzrasta – w porównaniu z 2005 procent Polaków, którzy twierdzą ze większości ludzi można ufać zwiększył się z 20 do 28 proc. Profesor Skarżyńska tłumaczy w artykule: „Brak zaufania, poczucia kontroli, bezradność, to część objawów PTSD, czyli syndromu stresu pourazowego. A czymś takim dla wielu Polaków była transformacja. Poziom obaw był wówczas maksymalny, a zagrożenia upatrywano we wszystkim: krucha demokracja, raczkujący kapitalizm i przekonanie, że nikt nam nie pomoże. Doznany szok transformacji, poczucie niesprawiedliwości, że „nie tak miało być”, przekłada się na poczucie krzywdy, zawiedzione zaufanie i ta martyrologiczna postawa była w Polsce bardzo silna. Ale i to się zmienia.”
Inne przyczyny niskiego zaufania Polaków przywołane w artykule to „zawody ze strony władzy i autorytetów”. „Tam, gdzie wybuchają afery, takie jak Watergate czy Rywina, spada społeczne zaufanie, a pokolenie, które dojrzewa w tej atmosferze, wykazuje mniejszą ufność, która odbudowuje się bardzo powoli.”
Nieufności sprzyja też struktura społeczna. Duże rozpiętości dochodowe, zatomizowane społeczeństwo, żyjące w izolowanych grupach, w zamkniętych osiedlach. W takim społeczeństwie rośnie liczba stereotypów, których nie można zweryfikować, bo nie ma kontaktów.
Czynnik trzeci to autorytarne wychowanie, które niesie przekaz, że światem rządzi siła, ludzie dzielą się na mocnych i słabych, a ufać można tylko najbliższym Autorytaryzm w polskim modelu wychowania produkuje ludzi zamkniętych w wąskim kręgu rodziny, zajętych swoimi sprawami, nastawionych na konfrontację, a nie na współpracę.
W międzynarodowym sondażu społecznym ISSP, przeprowadzonym w 21 krajach, Polacy znaleźli się wśród sześciu narodów o najniższym poziomie dumy z własnych osiągnięć. Jednocześnie, gdy chodzi o poziom nacjonalizmu i faworyzowania własnego narodu, znaleźliśmy się w górnej szóstce.
Z badań prof. Ireneusza Krzemińskiego wynika, że najbardziej negatywny obraz Polaków mają ludzie młodzi, wykształceni, z miast. To dla nich sposób na psychologiczne odcięcie się od swojej grupy narodowej.
„Portretowani pojedynczo mamy poczucie sukcesu, kontroli nad własnym życiem, doceniamy własne osiągnięcia. Na portrecie grupowym jednak nadal nie wychodzimy najlepiej”. – podsumowuje Polityka.
 
"Pęknięty autoportret", Joanna Podgórska, Polityka, 28.11.2009